środa
Sekrety Róż
tytuł: Sekrety róż
wydanie: Otwarte, 2013
liczba stron: 384
autorka: Elizabeth Camden
Massachusetts, rok 1879. W poszukiwaniu lepszego życia, do Stanów Zjednoczonych masowo imigrują rzesze ludzi. Dla wielu z nich to świetna okazja, by zacząć życie od nowa. Karta, która już raz została splamiona, na powrót staje się czysta i niezapisana. Wśród nich znajduje się grupa rumuńskich uchodźców, na której czele stoi niejaki Michael Dobrescu, słynący z tworzenia wartościowych perfum. Przybywa on do miasteczka Colden w stanie Massachusetts, wraz ze swoimi synami - Andreiem i Lukiem, siostrą Mirelią oraz dwójką oddanych przyjaciół. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że mężczyzna rości sobie prawa do domu zamieszkanego przez profesora Sawyera oraz jego córkę - Libby. Udaje mu się nawet zająć posesję pod nieobecność Sawyerów. Gdy sprawa wychodzi na jaw, a zaalarmowani obecnością intruzów sąsiedzi, czym prędzej pędzą przekazać wiadomość Sawyerom, profesor wpada w szał. Okazuje się jednak, że Michael Dobrescu ma pełne prawo domagać się domu, gdyż wiele lat temu został mu on przepisany w spadku. Brzmi niewiarygodnie? To jeszcze nie wszystko. Córka profesora, wspomniana wcześniej Libby, zakochuje się w Michaelu. Pozorna nienawiść i konflikt interesów stopniowo przeradza się w namiętne uczucie.
Sama Libby Sawyer, to postać bardzo barwna, ale też pełna sprzeczności. Jako stara panna, która mieszka z ojcem, trudni się malarstwem oraz za jedynego towarzysza ma starego, upartego kocura, jest postrzegana przez mieszkańców Colden w sposób osobliwy, niemalże lekceważący. Dodatkowo Libby skrywa pewien wstydliwy sekret, który znacznie rzutuje na samoocenę dziewczyny - jest analfabetką. Mimo usilnych prób zdobycia tych dwóch fundamentalnych czynności, jakimi są pisanie i czytanie, Libby zawsze kończyła z niczym, ku niezadowoleniu swojego ojca profesora, któremu w niesmak jest posiadanie córki, nie umiejącej się nawet podpisać. Niemniej niesamowity talent malarski i nadzwyczajna wrażliwość, rekompensują dziewczynie po trosze przytłaczające ją poczucie niższości. Tajemniczy rumuński uchodźca Michael oczarował Libby czułością, z jaką obchodził się ze swoimi synami. Dobrescu był w stanie skoczyć za nimi w ogień, a nawet oddać za nich życie. Dla od dziecka poniewieranej przez ojca Libby, było to zjawisko niecodziennie, ale też bardzo fascynujące. Główna bohaterka jest zatem rozdarta - z jednej strony posiada zobowiązania względem własnej rodziny i ojca, który nawet nie śmie kwestionować lojalności córki. Z kolei po drugiej stronie barykady majaczy zapowiedź z wolna kiełkującego uczucia, o którym dotychczas Libby mogła tylko marzyć.
Pierwsze 150 stron powieści ma raczej charakter retrospektywny. Akcja leniwie brnie do przodu, dzięki czemu czytelnik ma okazję zagłębić się we wspomnienia bohaterów, wśród których aż roi się od intryg i tajemnic. Na szczęście autorka nie gra w otwarte karty i ujawnia zawiłą przeszłość rodziny Dobrescu stopniowo, umiejętnie dawkując napięcie. Dopiero gdy walka o dom zaczyna przybierać ramy oficjalności, a termin pierwszej rozprawy sądowej nieuchronnie się zbliża, w powieści zaczyna dziać się znacznie więcej. Styl autorki jest bardzo przyjemny i plastyczny. Elizabeth Camden jest w stanie poruszyć najmniejsze źdźbło trawy, w taki sposób, aby nie uszło to uwadze czytelnika. W powieści znajdują się liczne opisy roślin, głównie kwiatów, wśród których ogromną rolę odgrywa zmysł powonienia. Śmiem twierdzić, że jeśli porwały was takie powieści jak słynne „Pachnidło” i „Perfumiarz”, to w „Sekretach róż” z pewnością znajdziecie coś dla siebie. Tutaj fabuła brnie do przodu w zespół z ciężkim i upojnym zapachem róż, jaśminu oraz lawendy. Nie jest to jednak ten typ powieści, którą czytałoby się z wypiekami na twarzy, niemniej książka urzekła mnie już po kilku pierwszych stronach. Być może stało się tak dlatego, że Elizabeth Camden stworzyła historię, w której trzeba umieć się rozsmakować, a barwność i mnogość opisów, to jedna z rzeczy, które cenię sobie w literaturze najbardziej. "Sekrety róż" to wzruszająca historia o bezwarunkowej miłości, dowodząca, że nie powinnyśmy wstydzić się swoich słabości, ale musimy pozwolić innym na to, by je w nas zaakceptowali.
Na uznanie zasługuje także wydanie powieści, a ściślej mówiąc - jej okładka. Jako że mam słabość do wszystkiego, co stylizowane jest na dawne lata i posiada w sobie nutę staroświeckości, nie mogłabym przejść obok tak skrojonej okładki obojętnie. Podsumowując, jeśli szukacie dobrej książki obyczajowej, której akcja rozgrywa się na przełomie XIX wieku, przy czym nie straszna wam zaściankowość prowincjonalnego Colden, gdzie plotkarstwo urosło do rangi dyscypliny sportowej, „Sekrety róż” to strzał w dziesiątkę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz