wydanie: Prószyński i S-ka, 2013
liczba stron: 318
autor: Jeremy Howe
Samotne rodzicielstwo zwykle nasuwa nam na myśl obrazek wiecznie zabieganej matki, która wraca z pracy objuczona siatkami, by móc przygotować swoim pociechom namiastkę obiadu. Intuicyjnie zatem posługujemy się terminem „samotne macierzyństwo”, natomiast „samotne ojcostwo” zdaje się brzęczeć w uszach i zostawia na języku cierpki, obcy posmak. „MamoTata” to oparta na prawdziwych wydarzeniach relacja ojca dwóch małych, rozbrykanych córeczek, których matka zostaje niespodziewanie zamordowana. Słowo „zamordowana” z pewnością nasunie większości z was kilka potencjalnych scenariuszy, rodem z sensacji Tess Gerritsen. Niemniej w tym przypadku popełnione morderstwo nie ma w sobie nic z tajemniczości, niewyrównanych rachunków, czy mrocznej przeszłości. To rodzaj tego perfidnego zrządzenia losu, gdy człowiek znajdzie się akurat tam gdzie nie trzeba i padnie ofiarą niezrównoważonego psychopaty.
Jeremy Howe w obliczu tragicznej śmierci żony, staje przed trudnym zadaniem. Oto mężczyzna, który większość czasu poświęcał pracy, balansując gdzieś pomiędzy pasją, a pracoholizmem, mężczyzna, który o prowadzeniu domu wie tyle ile zdołały go nauczyć opery mydlane, musi w trybie natychmiastowym przekwalifikować się na wirtuoza ogniska domowego. Do tego dochodzi jeszcze spłacanie hipoteki i zatrudnienie godnej zaufania niani, której można by powierzyć pieczę nad dziewczynkami. Sześcioletnia Jessika, to mały dyktator w spódnicy, natomiast czteroletnią Lucy należałoby określić mianem małomównej outsiderki, zakochanej w czekoladowych płatkach. Na szczęście z pomocą przychodzi rodzina, a także bliskie sąsiedztwo. Choć trzeba przyznać, że jak na roztargnionego tatę Jeremy radził sobie całkiem nieźle. Połączenie ambitnej pracy scenarzysty w BBC z rodzinnymi wypadami na basen i wycieczki maści wszelakiej, to w naszych zalatanych czasach godne uznania osiągnięcie. Co z tego, że Jeremy nigdy do końca nie zaprzyjaźnił się z pralką, czy piekarnikiem? A po przygotowaniu paluszków rybnych kuchnia wyglądała co najmniej jak po przejściu tajfunu. Najważniejszy cel został osiągnięty - dziewczynki nigdy nie chodziły ani głodne, ani brudne.
Gdy zaczynałam wertować „MamoTatę” obawiałam się, że będzie to relacja obfitująca w ból, łzy i cierpienie, jakie niesie ze sobą strata ukochanej osoby. Książki mają to do siebie, że idealnie wychodzi im manipulowanie moim samopoczuciem, stąd staram się unikać tych smutnych i nastrajających melancholijnie. Co urzekło mnie w „Mamotacie”, to specyficzny styl autora. Opowiadał on o swojej osobistej tragedii bez zbędnego patosu, w sposób leki i nieomal żartobliwy. Odkurzanie starych wspomnień i wracanie do największego dramatu swojego życia z pewnością nie jest niczym łatwym, ani tym bardziej przyjemnym. Autor potrafił jednak wzbić się ponad dramaturgię sytuacji. I chociaż były w książce momenty, gdy strata żony przyćmiewała chęć do działania i była przyrównywana do wyrwania w bestialski sposób kawałka własnej duszy, to powieść jako całość niesie w sobie jednak wydźwięk pozytywny. Jeremy pokazuje na swoim własnym przykładzie, jak silny jest człowiek i ile jest w stanie znieść. Nieważny jest ogrom zrzucanego na nas cierpienia, bo i tak w zasięgu ręki każdego z nas znajduje się najlepsze, nierefundowane, a mimo to ogólnodostępne lekarstwo zwane czasem.
Jestem pewna, że „MamoTata” rozczuli nawet najbardziej zniewieściałe serca, dlatego bez wahania polecam tę książkę każdemu - jeśli jesteście rodzicami, to jestem skłonna założyć, że czytanie tej publikacji sprawi wam jeszcze więcej frajdy, niż mnie. Chociaż jeśli postanowiliście, że w żadnym wypadku nie chcecie mieć potomstwa i zamierzacie obstawiać przy swoim, sięgnięcie po ten tytuł wystawiłoby wasze zamiary na ciężką próbę. Miłość ojca do swoich dzieci wyziera bowiem z każdej strony tej powieści, a Jeremy Howe przekonuje, że choćby nie wiem jak było ciężko, rodzicielstwo to misja warta zachodu.
Za książkę serdecznie dziękuję wortalowi Nowa Czytelnia, na którym ukazała się powyższa recenzja
NowaCzytelnia.pl
NowaCzytelnia.pl
oraz wydawnictwu Prószyński i S-ka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz