środa

Miłość alchemika



tytuł: Miłość alchemika
wydanie: Amber, 2013
liczba stron: 223
autorka: Avery Williams




Ostatnimi czasy literatura młodzieżowa, a zwłaszcza ta adresowana do dziewcząt, jest silnie ukierunkowana na fantastykę. Do niedawna byliśmy przecież zasypywani romansami z wampirami, wilkołakami i innymi człekopodobnymi stworami w roli głównej. Po spektakularnych  „Igrzyskach śmierci” przyszła pora na serię antyutopijnych powieści, gdzie wizja przyszłości świata to rodzaj nowoczesnego niewolnictwa, ukartowanego przez rząd i  stosowanego na nieświadomych obywatelach-owieczkach. Jako że literatura młodzieżowa, to moja broszka i bardzo uważnie przyglądam się  obowiązującym w niej trendom, nie mogłam przejść obojętnie obok tak opiewanego tytułu na zagranicznych portalach książkowych, jakim jest „Miłość alchemika”.


„ Miłość alchemika” na tle innych powieści młodzieżowych wyróżnia chwytliwa fabuła- czegoś takiego jeszcze nie było. Avery Williams wykreowała świat Wcielonych. Są to ludzie, którzy za sprawą niebezpiecznej sztuki alchemii wyzwolili swoje dusze z cielesnej powłoki, co zapewnia im względną nieśmiertelność. Wyobrażacie sobie jak to jest żyć ponad 600 lat? Na waszych oczach dokonują się największe zmiany w historii, powstają i upadają państwa, Napoleon podbija Europę, Edison prezentuje światu swój nowy wynalazek… ale pal licho wynalazki i historię! Zdajecie sobie sprawę z tego ile książek moglibyście przeczytać w ciągu tak wielu lat? Ta perspektywa zachwyciła mnie chyba najbardziej. Bez względu na to czym byłaby dla was długowieczność, w „Miłości alchemika” nie jest ona zbiorem wyłącznie pozytywnych aspektów. Warunkiem nieustannego przedłużania życia, jest odnajdywanie nowego siedliska dla swojej duszy, czyli kolejnych ciał. Cały szkopuł tkwi w tym, że aby owe ciało pozyskać, należy uprzednio pozbyć się jego prawowitego właściciela. Notabene nieśmiertelność rządzi się swoimi własnymi prawami i wcielenia muszą być dokonywane średnio co 10 lat, co na przestrzeni 600 lat daje nam około 60 trupów. Seraphina, jedna ze Wcielonych, ale także ukochana przywódcy  tej dziwnej trupy- alchemika Cyrusa, niedługo po raz kolejny zmieni swoje ciało. Jako jedyna nie potrafi się jednak pogodzić z nieodłącznym elementem przedłużania swojej egzystencji- z uśmiercaniem niewinnych ludzi. Narastające w niej wyrzuty sumienia, zmuszają ją do ucieczki od destrukcyjnej miłości Cyrusa, który wyrusza za nią w pogoń. Cyrus, oprócz tego że dowodzi całą świtą, z urodziwego młodzieńca z niepohamowaną żądzą wiedzy, przekształcił się w apodyktycznego tyrana, rozstawiającego swoich poddanych po kątach. Uczucie, które żywi w stosunku do Seraphiny ciężko jest nazwać miłością, to raczej rodzaj niezdrowej obsesji, która również prowokuje główną bohaterkę do podjęcia próby ucieczki. 


Rzecz dzieje się w czasach współczesnych, niemniej długowieczność bohaterów jest akcentowana możliwie jak najczęściej, poprzez nawiązania do poprzednich epok, czy wydarzeń sprzed stulecia. Osobiście uwielbiam powieści, w których czasy współczesne splatają się z przeszłością, tworząc prawdziwą mozaikę obyczajów, tradycji i zachowań. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to niewielka objętość powieści- zaledwie 223 strony! Gdy przewracałam ostatnią nich, zakorzeniony we mnie czytelniczy potwór aż prosił się o więcej! W związku z tym mam cichą nadzieję, że kontynuacja „Miłości alchemika” swoją objętością da się bardziej przyrównać do słynnej powieści Dukaja, niż do kilkustronicowych broszurek. Zwłaszcza, że pełne napięcia zakończenie daje autorce naprawdę szerokie pole do popisu jeśli chodzi o kreowanie dalszych losów bohaterów. 


Nie ukrywam, że gdy ważyłam „Miłość alchemika” w dłoni, byłam pełna obaw. Ilekroć mam styczność z powieścią stricte młodzieżową, nie mogę wyzbyć się podejrzeń, jakoby czeka na mnie kolejny paranormalny romans z bierną i nieudolną bohaterką w roli głównej. W przypadku powieści Avery Williams nie powinniście jednak żywić podobnych wątpliwości, sprawdziłam to na sobie i mogę zagwarantować, że „Miłość alchemika” ma w sobie wszystko to, co dobra książka dla młodzieży mieć powinna: spójną fabułę, dobrze skrojone postaci i umiarkowane tempo akcji. To idealna propozycja dla tych, którzy nie lubują się w opasłych tomiszczach i lubią opowieści doprawione szczyptą fantastyki. 


 Za książkę serdecznie dziękuję wortalowi Nowa Czytelnia, na którym ukazała się powyższa recenzja
 NowaCzytelnia.pl





oraz wydawnictwu Amber


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz