czwartek

Ciężki kawałek nieba



 tytuł:Ciężki kawałek nieba
wydanie: Novae Res, 2012
liczba stron: 468
autor:Wojciech Raginia



Jakkolwiek wyobrażacie sobie życie po śmierci, z pewnością nie powinno ono przypominać pobytu w sterylnym szpitalu, naszpikowanym nawiedzonym personelem, który o wampirach, demonach i pochodnych wie znacznie więcej niż sama Anna Rice. Zamiast wykrochmalonej pościeli spodziewalibyście się pewniej chóru rozczulających serafinków z dołeczkami w policzkach. I słusznie. Niemniej, kiedy ma się pecha, a główny bohater „Ciężkiego kawałka nieba” zwykł go miewać, po śmierci ląduje się właśnie tutaj- w sercu koncernu medycznego Modern Medica, położonego w gwarnym Poznaniu. Modern Medica, to jedna z tych tajnych organizacji, która zdążyła wymyślić już z tuzin lekarstw na raka i inne nieuleczalne choroby, ale chociażby przez wzgląd na przymiotnik „tajna”, musi trzymać język za zębami. 

Na czele tego tajemniczego koncernu stoi Jan Guthrie, który hobbystycznie grzebie w kodach genetycznych i przestawia szczebelki w DNA, co powoduje dość daleko idące komplikacje. Jedną z owych komplikacji jest właśnie główny bohater „Ciężkiego kawałka nieba”- wieczny student Gabriel, amator tytoniu w każdej postaci, który ulega dość poważnemu wypadkowi w trakcie podróży tramwajem. Zataczając fikołki pomiędzy siedzeniami, ląduje w kałuży krwi z nieludzko powyginanymi kończynami, by potem obudzić się jako podopieczny Guthriego z ciekawą mocą na podorędziu. Modern Medica obdarowała Gabriela czymś doprawdy wyjątkowym, chłopak może odtąd manipulować czasem. Nie mam tu jednak na myśli swobodnych skoków między okresem wojny secesyjnej, a współczesnością. Moc Gabriela przypomina bardziej urywki ze słynnego Matrixa, gdzie możność dowolnego przyśpieszania lub spowolniania ogranicza się do teraźniejszości, co pozwala na swobodne wymijanie pocisków i unikanie ciosów przeciwnika. W każdym razie, niesfornemu, a przy tym zatrważająco bystremu studentowi trochę w niesmak robić za królika doświadczalnego jakiegoś supertajnego koncernu. Z odrobiną sprytu i szczęścia, udaje mu się zbiec na wolność, przy okazji zakochuje się w poznanej w klinice pielęgniarce Magdzie, której ciało zostaje porwane przed demona z piekła rodem. Tak, demona. Bo „Ciężki kawałek nieba”, to powieść o demonach, aniołach, monstrualnych kotach i quasi wampirach, fachowo zwanych „beta wampirami”. A konkretniej, o jednym beta wampirze- Karolu, obłędnie przystojnym młodzieńcu z małym defektem w postaci zbyt pokaźnych kłów. Karol, to kolejne dziecko korporacji Modern Medica, któremu udało się umknąć spod jarzma apodyktycznego Guthriego. Nie chcę jednak zdradzać nic więcej na temat roli tego przystojniaka w całej powieści. Na uwagę zasługuje jeszcze jedna postać, dostojny , kary wierzchowiec o imieniu Kaszmir, który nie odbiegałby niczym od standardowego konia, gdyby nie to, że potrafi mówić. W dodatku Kaszmir, jak na konia mówi całkiem nieźle, bo jest najbardziej sarkastycznym i cwanym ogierem jakiego ta ziemia nosiła. Dziwnym trafem przyczepia się do Gabriela i przemierza w zespół z chłopakiem różne miejsca w poszukiwaniu ukochanej Magdy. Ta dwójka tworzy naprawdę udaną komitywę. Zarys fabuły może przywodzić na myśl coś totalnie pokręconego, i tak jest w istocie. Momentami odnosiłam wrażenie, że w całej tej historii brakuje pewnej spójności, jakiegoś ogniwa, które zręcznie i sensownie pokazałoby czytelnikowi o czym tak naprawdę jest mowa. Bo o ile mogę uwierzyć w to, że młody chłopak rzuca wszystko i porywa się na odzyskanie swojej ukochanej, z którą notabene miał styczność zaledwie kilka razy (tony młodzieżowych romansów robią swoje), to jakoś nie potrafię odnaleźć się w motywach innych bohaterów. 

Grzechem  byłoby powiedzieć, że książkę czytało się źle. Wojciech Raginia ma naprawdę lekkie pióro, którego dowcipne ukierunkowanie przywodziło mi na myśl powieści Pilipiuka. Dodatkowo  są momenty, w których autor zasypuje czytelnika tak fachową nomenklaturą z zakresu biochemii, genetyki i innych jej pochodnych, że zrozumienie tego naukowego wywodu staję się dla laika biologicznym Mount Everestem.  Jednak z bólem serca stwierdzam, że na największe uznanie zasługuje pierwsze 50 stron, na których rodzi się naprawdę fajny potencjał, który wraz z brnięciem w powieść, blaknie gdzieś po drodze. Poza tym „Ciężki kawałek nieba”, to raczej męskie czytadło, pełno tu spektakularnych demolek rodem z kina akcji, a krew przelewa się hektolitrami. Znajdzie się też parę fragmentów dla miłośników broni palnej i ostrej jak brzytwa klingi miecza.

Niepodważalnym atutem książki jest jej szata graficzna. Zarówno grafika na okładce, jak i ilustracje wewnątrz, zostały sporządzone samodzielnie przez Wojciecha Raginia. Utrzymane w mangowym klimacie, dodatkowo ubarwiają całą historię i pozwalają czytelnikowi spojrzeć na opisywany świat oczami samego autora. Na pierwszy rzut oka widać, że pisarz włożył w tę powieść całe swoje serce, co jak na debiut literacki, zasługuje na niemałe uznanie. Podsumowując, „Ciężki kawałek nieba”, to dobrze napisana, niezobowiązująca powieść przygodowa, zawierająca w sobie elementy zarówno fantastyki, jak i science fiction. W sam raz do poczytania, gdy chwilowo ma się dość wyzierającej z każdego kąta szarej rzeczywistości. 



Za książkę serdecznie dziękuję wortalowi Nowa Czytelnia, na którym ukazała się powyższa recenzja
 NowaCzytelnia.pl

oraz wydawnictwu Novae Res

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz