piątek

Ulisses z Bagdadu

tytuł: Ulisses z Bagdadu
wydanie: Znak, 2010
liczba stron: 320
autor: Eric-Emmanuel Schmitt


Z twórczością Schmitt'a, zaczęłam bliżej zaznajamiać się w gimnazjum. Standardowo, nasza przyjaźń rozkwitła dzięki drobnej książeczce "Oskar i pani Róża". Później, jakoś samo poszło.

"Ulisses z Bagdadu" porusza temat bardzo na topie. Uwypukla ważny problem społeczny, który póki co, Polakom może wydawać się zgoła obcy. Mowa o całkowitym zobojętnieniu, znieczulicy, a nieraz wręcz jawnej wrogości wobec nielegalnych imigrantów, licznie napływających do Europy z Azji czy Afryki. Główny bohater, Saad Saad, Irakijczyk, nie jest dumny ze swojej ojczyzny, więzionej pod jarzmem dyktatora. Obcy jest mu patriotyzm, a przywiązanie do ojczystego kraju, postrzega jako nieuzasadniony kaprys społeczeństwa. Już w dzieciństwie zaczyna sam nadawać bieg swoim myślom, czytuje "zakazane" książki, stanowiące cenny nabytek ojca Saada, erudyty i bibliotekarza-pasjonaty.

 Losy Irakijczyków nie rozumianych przez Europejczyków, amerykański rząd, narzucający embargo, które smolistym cieniem osiada na społeczeństwie, omijając szerokim łukiem elity i grupy uprzywilejowane, są przesądzone. Taki kraj jak Irak, to państwo pułapka, bez przyszłości, wolności, pełne agonii, strachu i braku zaufania terytorium, gdzie bombardowania mieszkań są na porządku dziennym, a wraz z wyjściem na targ, trzeba liczyć się z możliwością napotkania morderców lub terrorystów, podkładających ładunki wybuchowe w miejscach, o możliwie największym natężeniu ruchu.

Rodzina Saada nie waha się długo. Ich pierworodny musi emigrować. Do Europy, która jawi się uchodźcom jako raj na ziemi pełen swobód obywatelskich i pieniędzy. Dla nas, przekroczenie granicy z wizą w kieszeni, czy paszportem, to pestka, podczas gdy nielegalni imigranci przebywają drogę przez mękę. Traktowani przez spotykanych ludzi przedmiotowo, upychani w klaustrofobicznych ciężarówkach i statkach, zdają się być "gorszymi" członkami społeczeństwa. U większości, tacy nielegalni imigranci, wzbudzają po prostu lęk. Są obcy, tworzą zlepek innych kultur, obyczajów i religii, a tak już w życiu bywa, że w sromotnej większości obawiamy się tego, czego tak naprawdę nie znamy.

Oprócz tego, Schmitt idealnie pokazuje nam, że częstokroć, życiem, które otrzymujemy w darze, rządzi przypadek. Co z tego, że afrykańska dziewczynka będzie obdarzona pięknym, melodyjnym głosem, skoro jedyne do czego zostanie przeznaczona i czego się od niej oczekuje, to płodzenie dzieci? A gdyby urodziła się gdzieś pomiędzy Nowym Jorkiem, a Hollywood? Co wtedy? A oto cytat prosto z "Ulissesa z Bagdadu", który zawładnął moim sercem i sprowokował bezwarunkowy odruch, jakim było zapisanie poniższej sentencji: "By zapomnieć o nicości, ludzie próbują nadać swemu życiu jakąś treść, chcą wierzyć, że nieprzypadkowo mówią takim a nie innym językiem i są częścią jakiegoś narodu, regionu, rasy, moralności, historii, ideologii, religii. Mimo tych wszystkich masek, za każdym razem, gdy człowiek zagląda w głąb samego siebie lub widzi kogoś takiego jak ja, złudzenia pryskają i pozostaje pustka: mogło być inaczej, mógłbym nie być Włochem, chrześcijaninem... Wtedy człowiek wie, że wszystkie te cechy, które zgromadził, które nadają mu ciężar- są jedynie losem na loterii, który może komuś przekazać".

Za wyjątkiem ostatnich dwóch stron, podsumowujących powieść w aspekcie duchowym, zakończenie pozostawiło na mnie cień rozczarowania. To już? Powtarzałam w myślach, wertując strony, w obawie, że coś mi umknęło. Wolałabym, aby Schmitt postawił sprawę jasno, aby zakończył opowieść banalnym happy endem, rodem z hollywoodzkich ekranów. To pozwoliłoby mi zasnąć bez przeszkód i obaw, że Saad mimo dotarcia do celu, pozostaje nieszczęśliwy.
Jeżeli lubicie tego typu powieści, oparte na nielegalnym emigrowaniu z krajów arabskich, to na pewno nie zawiedziecie się, gdy sięgniecie po tytuł "Podróż Enrique". Niesamowita historia oparta na faktach, momentami mrożąca krew w żyłach i wzruszająca do łez. Polecam równie gorąco, co "Ulissesa z Bagdadu".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz