tytuł: Miasto Popiołów
wydanie: MAG, 2009
liczba stron: 442
autorka: Cassandra Clare
Bezpośrednio po pochłonięciu "Miasta Kości", by móc stłumić narastającą we mnie ciekawość, przyszedł czas na "Miasto popiołów". Co do kolejnego tomu Darów Anioła, początek drugiej części wypadł w mojej opinii bardzo słabo. Przewracając kolejne strony, wprost nie mogłam się doczekać, kiedy akcja zechce przybrać żywszy obrót. Na całe szczęście, nie było mi dane czekać zbyt długo, a moja niecierpliwość, wraz z rozwojem wydarzeń, wydawała się po prostu bezpodstawna. Mogę zatem z czystym sercem zapewnić- będzie się działo. Podobnie jak w pierwszej części, urzekły mnie ironiczne dialogi, w których świat mistycyzmu i tajemniczych artefaktów przeplatał się z popkulturowym żargonem, Madonną, grami RPG i innymi rewelacjami. Przygotujcie się także na pokaźną dawkę miłości, która, jak się okazuje, skrywa przed bohaterami wiele tajemnic. Gubią się oni w swoich uczuciach, egoistycznie domagając się ich odwzajemnienia. Poza tym polubiłam Simona, który w "Mieście Kości" nie zdołał zaskarbić sobie mojej sympatii. Prócz znanych nam postaci z części pierwszej, czeka nas bliższa znajomość z gromadką nowych bohaterów, równie barwnych i urzekających. Nad całą powieścią nadal czuwa duch tajemniczości, wiele spraw pozostaje bowiem niewyjaśnionych, a niektóre zdają się wręcz zacieśniać i zmyślnie, na przekór bohaterom i czytelnikowi, plątać.
Może uznacie to za zgoła dziwne, ale czytają "Miasto Popiołów", co chwila zachciewało mi się kawy. Czarnej jak smoła, z ilością kofeiny, dalece przekraczającą codzienne, zalecane spożycie. Bohaterowie pili owy napój dosłownie wszędzie, z równym sobie namaszczeniem. A o to cytat, który szczególnie przypadł mi do gustu: "Dopóki istniała na świecie kawa, co złego mogło się wydarzyć?"... Za kawę, dialogi, przy których zaśmiewałam się do łez, Jace'a i nagłe zwroty akcji, których brakowało w części poprzedniej, mogę z czystym sumieniem wyjść na miasto i wydawać pochlebne opinie na temat tej lekturki :). A tak nawiasem, gdy w odwiedziny wpadnie do was Jace, bądźcie tak łaskawi i zwróćcie uwagę na jego preferencję. Tak się składa, że nie lubi słodzonej. Kawy oczywiście.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz