tytuł: W służbie dyktatora
wydanie: Bukowy Las, 2011
liczba stron: 232
autorzy: Ingrid Steiner-Gashi, Dardan Gashi
Oto kolejny przejaw mojej chorej fascynacji Koreą Północną, jej równie, a
nawet bardziej chorym ustrojem. A zaczęło się niewinnie, w pełne
słońca, rozsądnie ciepłe, jesienne popołudnie, które upłynęło mi pod
znakiem "Defiliady" Potem, samo się zaczęło. I tutaj pragnę podziękować
telewizji publicznej (doprawdy wiekopomna chwila... ), chociaż mimo
wszystko uważam, że przymusowe ogołacanie z mamonki podatników, zalatuje
nieco północnokoreańskim reżimem, za emitowanie całej masy dokumentów
na temat tego dziwnego kraju. Najnowszy z nich, pod tytułem "Dzieci
złego państwa", można zalookać na youtube :). Słowo wstępu się rzekło,
przejdźmy zatem do recenzji.
Nie ukrywam, że wiązałam z tym tytułem ogromne nadzieje, które niestety
tylko częściowo zostały zaspokojone. Sporym minusem jest dość
flegmatyczny i nużący początek, w którym jesteśmy zarzucani gromem dat,
nazwisk i wydarzeń historycznych mających miejsce w obrębie półwyspu
koreańskiego. Rozumiem zamiar autorów, z pewnością zależało im na tym,
aby laik i przypadkowy czytelnik mógł lepiej zrozumieć dzieje tego
czerwonego państwa, niemniej, nie należało przesadzać i przekształcać
tej bądź co bądź pochłaniającej relacji w pochodną encyklopedii
historycznej. Książka ta, jest bowiem opartym na faktach sprawozdaniem
północnokoreańskiego oficera Kim Dzong Riula, z reżimu jakiego
doświadcza w swoim ojczystym kraju. Decyduje się on nawet na desperacki
krok, jakim jest ucieczka spod ścisłej kontroli, jedynej na świecie
komunistycznej dynastii. Niewielu śmiałkom udaje się zbiec, a kara za
jakąkolwiek próbę oswobodzenia się spod jarzma kochanego wodza Kim Dzong
Ila, to śmierć oraz zesłanie całej rodziny "wroga państwa" do gułagów,
których swoją drogą na terenie Korei Północnej jest całkiem sporo.
Gdy uda nam się przebrnąć przez stosunkowo nieciekawy początek książki,
jesteśmy na wygranej pozycji. Wraz z pokonywaniem kolejnych stron,
poprzez dzieciństwo bohatera oraz schemat działania aparatu terroru,
akcja przybiera żywszy obrót, a czytelnik dostrzega jak ważnym,
atawistycznym prawem winna być wolność. Tak się bowiem składa, że Korea
Północna wydaje horrendalne sumy na inwigilację swojego społeczeństwa,
sięgające nawet do dwóch miliardów euro rocznie! Ano właśnie,
zastanawiacie się skąd tak zubożałe państwo, na które nakłada się coraz
to surowsze embarga i które wyłączone jest z pomocy organizacji
charytatywnych, może sobie pozwolić na koszta tego kalibru? Odpowiedź na
to pytanie i wiele innych, nurtujących kwestii będziecie mogli poznać
wprost z pierwszej ręki. Północnokoreański oficer przybliża nam całe
szeregi nielegalnych działań, jakie Korea Północna wszczyna na arenie
międzynarodowej.
Hipokryzja, zakłamanie i ciągła gra pozorów- oto słowa, które najlepiej
oddają charakter tego chorego państwa, które nie potrafi wyjść naprzeciw
przekształceniom politycznym dokonującym się na całym świecie i trwa w
szarej agonii domniemanego "raju robotników" pod znakiem czerwonej
gwiazdy.
Kim Dzong Riul jest racjonalnym, twardo stąpającym po ziemi człowiekiem,
obdarzonym analitycznym umysłem. I w taki też sposób jest napisana owa
relacja. Momentami chłodna, pozbawiona emocji i tragizmu, który
wydawałoby się wymusza opisywana sytuacja. Moim zdaniem przemawia to ZA,
aniżeli PRZECIW tej publikacji. Już na początku książki jest przecież
powiedziane, że treść nie ma na celu wzbudzić w potencjalnych
czytelnikach współczucia, łez czy smutku. Zamiast tego, ma pełnić rolę
swoistego "manifestu", świadectwa prawdy dla milionów ludzi, którzy nie
zdają sobie sprawy z tego, co dzieje się w tak odległym zakątku świata.
W związku z tym, że jest to publikacja oparta na faktach, w książce
możemy podziwiać zdjęcia Kim Dzong Riula, jak i sfałszowane na potrzeby
Korei Północnej dokumenty. To kolejny atut, o którym nie sposób nie
wspomnieć.
Podsumowując, w pierwszej kolejności polecam "W służbie dyktatora"
osobom zafascynowanym historią, czy Koreą Północną w ogóle. Obawiam się
jednak, że zdania co do tej pozycji, mogą być podzielone.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz